piątek, 23 maja 2014

IV - We are the champions!


-…zwycięzcą 3 edycji Must Be The Music tylko muzyka, niepodważalnie i ostatecznie, wyłącznie dzięki wam, został skład… -sekundy chłopakom dłużyły się jak lata, przyśpieszone tętno, podwyższone ciśnienie, to akurat teraz ma i Igor i Adam i Andrzej i cała kapela. Do tego ta irytująca melodie programu. Każdy chciał by już usłyszeć wyniki, ale nie. Trzeba ich przytrzymać. Każdy zaraz zejdzie na zawał, ale co z tego.- myślała zdenerwowana Wiktoria. Siedziała na widowni i z takim samym przejęciem co chłopcy czekała na wyniki. –zespołu… LemON!!!
Szczęście ogarnęło ich wszystkich,  nie tylko chłopaków, ale i Wiktorię i Dagmarę! Dziewczyny stały na widowni i razem płakały ze szczęścia. Gdy już wszystko pomału zaczęło cichnąc, przyjaciółki pobiegły za kulisy do chłopaków. Dagmary rzuciła się na nich po kolei, a Wiktoria rzuciła się w objęcia Adama i mocno go pocałowała. Ten odwzajemnił pocałunek i wziął ją do góry i zakręcił.
-Ja rozumiem, że Kołacz się cieszył i całował gitarę, że Budyń omal mnie ze szczęścia nie udusił, ale takich gratulacji to nie widziałem. –odezwał się pozytywnie zaskoczony Igor.- A ja też dostanę?- zaczął nastawiać się do Wiktorii, a ta spojrzała na Adama, a ten tylko puścił jej oczko.
-Tu?- podeszła do niego zdziwiona kładąc palec na jego ustach- Nie. Ale tu?- wskazała na jego czoło.-Tak- i lekko go pocałowała, a za nim ustawili się wszyscy w kolejce.- To co? Może niech każdy osobnik płci męskiej tu stanie co?- zaśmiała się i każdemu pogratulowała w ten sam sposób.
-No dobra, to teraz tłumacz się co to ma być?- odezwała się wkurzona Dagmara
-No… No…- jąkała się blondynka, Adam podszedł do niej i objął ją lekko w pasie i pocałował delikatnie.
-Jesteśmy razem. –odpowiedział za nią, a Dagmara patrzyła na nich w osłupieniu. Każdy im gratulował i życzył powodzenia, jedynie Daga stała i się gapiła. Po kilku minutach znikła im sprzed oczu. Gdy Adam zostawił Wiki samą i poszedł z chłopakami oblać zwycięstwo, blondynka postanowiła sprawdzić co u przyjaciółki.
Gdzie jesteś?- napisała
W domu.
20 minut później Wiktoria stała przed drzwiami i czekała, aż ktoś jej otworzy. Daga powoli otworzyła drzwi, wystawiła głowę, rozglądając się w poszukiwaniu tylko sobie wiadomej rzeczy, po czym pociągnęła Wiki do środka.
- Wiktorio Anastazjo Bernat dlaczego ja nic nie wiem o tym, że spotykasz się z panem seksownym gitarzystą?
- No tak wyszło. No... No wiesz...
-Wiki stała nieco skrępowana, nie wiedziała kompletnie co powiedzieć, nigdy wcześniej nic przed nią nie ukrywała, a juz na pewno nie takich rzeczy
-Mniejsza o to, wiedziałam, że tak będzie, nawet zakładałam się z Igorem, ale dlaczego nic MI nie powiedziałaś?
-Co?????!! Że co się zakładałaś?!
Dagę nagle bardzo zainteresowały paznokcie.
- Noooo, z seksownym blondynkiem.
-Że o nas?!!!-Wiki nie ukrywała złości, ani zaskoczenia. Wiedziała, że mogli się domyśleć, ale tego sie nie spodziewała.
-Och, uspokój się, złość piękności szkodzi.
-Na mnie już za późno.
-Wiki, cholero jedna! Nie denerwuj mnie nawet, jasne?!
-Nie denerwuj? To ty się zakładałaś z kuzynem mojego chłopaka o nasze życie! Co może się zakładaliście jeszcze kiedy ślub, albo dziecko, co?
-Wiki, siadaj! - Daga pociągnęła przyjaciółkę na sofę i sama usiadła obok. - Rozmawiałam z nim tylko. Żartowałam. Ale ty mogłaś mi powiedzieć, nie musiałabym się niczego domyślać.
-No tak wyszło. Chcieliśmy wam powiedzieć, ale...-Wiki zaczął strasznie interesować czubek jej buta.
-Ale, blondyneczko?
-No jakoś... Nie było okazji.- Wiki wzięła głęboki wdech i spojrzała przyjaciółce w oczy- Dobra. Powodów było kilka. Po pierwsze- nie wiedzieliśmy jak wam to powiedzieć. Po drugie- chcieliśmy dać sobie trochę czasu, a po trzecie. Bałam się TWOJEJ reakcji.
-Dlaczego akurat mojej? Wiki, jeśli ja, hipotetycznie, przespałabym się... Na przykład z Igorem, to nie ukrywałabym tego przed tobą! A tym bardziej związku!
-Wiem, ale... No... Bałam się, że zaczniesz mnie wypytywać i tak dalej. No nie wiem. Po prostu jakoś się bałam.
-Wikusia, głupia jesteś - Daga przytuliła przyjaciółkę.
-Wiem- zaśmiała się i odwzajemniła uścisk
-Noo, a teraz chcę wiedzieć wszystko, ze szczegółami!
-A nie mówiłam!- zaśmiała się- Co dokładnie?

-A nie rozumiesz słowa "wszystko", zakochana wariatko? - zawtórowała śmiechem.
-Wiesz dobrze, że sama z siebie nie umiem.
- Z Herbuta łatwiej można wyciągnąć informacje.
-Ha ha... Ależ śmieszne. Ej... A co ty tak ciągle o nim, co??? _zapytała z chytrą miną.
-Co ja? Ja o nim? Pfy, też mi cos! Tak się po prostu powiedziało... Nie o tym mówimy, blondyneczko!
-Taaak, taaak. Tu z igorem przespała, tu się założyła, tu informacje. Jaaa to tu coś czuje.!
-Nie spałam z nim!
-Kto się czubi ten się lubi, cooo???
-Daj żyć! Kiedy ty i Adam byliście sobą zajęci, ja zostałam sama i tak się złożyło, że zadzwonił i spotkaliśmy się kil... Raz - poprawiła szybko.
-HA! Wiedziałam, że cie wycisnę! No to ile tego było?
-Hmmm, jakieś... Dziesięć razy? - mruknęła nieśmiało.
-ILE?!!!!!!!
-No, może piętnaście. Nie liczyłam!
-DAGA! A czepiasz sie mnie?!
-TY mnie zostawiłaś, z kimś musiałam rozmawiać!
-Ja cie?... Dobra nic. No to ciekawie wyszło...
-Czekaj, czekaj! Co ty masz na myśli? Że ja... Z Igorem?
-Ja? Ja nic... Tylko tak mówię. A.. Jaka jest prawda?
-Prawda jest taka, że...
-ŻE...
-Że dobrze się z nim pije u nas w barze po godzinach!
-Ej... Ja tu się czegoś przebojowego spodziewałam, Daga noo...- zaśmiała się i trąciła przyjaciółkę łokciem
-No co? Tu miało być o tobie! Więc gadaj kiedy się to zaczęło.
-Ym… Zaczęło, zaczęło czy związek?
-To i to!
-No… wtedy jak mnie odprowadzał do mieszkania… To tak wyszło, że mnie pierwszy raz pocałował, ale to nic takiego. Chyba… Ale zaczęło się jakieś 3 tygodnie temu. – Wiki streściła jej przebieg wydarzeń, aż w końcu obie były tak zmęczone, że nie miały siły na więcej pytań i poszły spać.
* * *
-Frytki i dwa tyskie poproszę.
-Oczywiście.- Wiki od rana pracowała w barze, bo Daga była zajęta, więc ta radziła sobie sama. Miała o tyle pecha, bo akurat była sobota i tłum ludzi. Ledwo się wyrabiała z zamówieniami. Poszła właśnie wstawić frytki gdy usłyszała trzask otwieranych tylnych drzwi.
-Już wróciłaś Daga?- zawołała nie odwracając się. Nie otrzymała jednak odpowiedzi. Po chwili Adam dotknął ją lekko w pasie nucąc chytrze i głaszcząc po koszulce-
Czuję jak wzmaga się twój lęk
Rozepnij bluzkę odpręż się
Od dzisiaj będziesz moja własność
Od dzisiaj będziesz moja własność
 Więcej nie będziesz chciała mieć
Innych kolegów oprócz mnie
Od dzisiaj będziesz moja własność”- jego ręce w tym czasie wędrowały po guzikach koszulki , czubkiem nosa drażnił czułe miejsce na karku, jego usta znajdowały się milimetry od jej szyi. Wiki to mocno rozkojarzyło, a po drugiej stronie ściany czekali klienci na swoje zamówienia.
-Może kiedy indziej.- odpowiedziała przez ramię starając się uwolnić od jego ciała i rąk.
-Ale kiedy?- zapytał z miną proszącego pieska-Nie mogę tak długo czekać.
-Niestety, mam cały bar na swojej głowie. A cóż takiego się stało?- odwróciła się całym ciałem i wtuliła w jego ramiona.
-Zobaczysz wieczorkiem.-odpowiedział chytrze całując ją w czoło. Wiki spojrzała na niego zaciekawiona, a on odpowiedział tylko kuszącym ruchem brwi i pocałował ją w czubek nosa.- A teraz. Ja robię zamówienia, ty przyjmujesz i podajesz. Ok.?
-Ok.-pocałowała go i wzięli się do pracy. Z pomocą Adama wszystko szło im w 5 minut, a cały dzień minął im w mgnieniu oka. Nawet nie zauważyli, a już wracali razem do domu. Tym razem jednak nie do Wiki, dzisiaj pierwszy raz dziewczyna miała zobaczyć mieszkanie Adama. Dodatkowo chłopak szykował coś specjalnego, a to jeszcze bardziej pobudziło ciekawość dziewczyny.

1 komentarz:

  1. Jejć,aż nie mogę się doczekać kiedy będę czytała następną część! Świetnie piszesz!

    OdpowiedzUsuń