piątek, 23 maja 2014

PROLOG "Litaj ptaszko"


-Co podać?- Spytała znudzonym już tonem stojąc za ladą. Jeszcze tylko ostatni klienci i do domu- pomyślała.
-Malibu.- Odpowiedział lekko ścięty brunet, miał wyraźne zamglone oczy, opierał się łokciem o barek i patrzył w dal jakby starał się tam coś zobaczyć. Po chwili jednak odszedł i usiadł na skraju drewnianego mola, złapał tylko po drodze swoją gitarę. Wiktoria nie zważając na jego dalsze działania odwróciła się, by wykonać zamówienia. Ukradkiem usłyszała brzdąkanie gitary z oddali. Wreszcie jakaś ciekawa osoba się trafiła.- Pomyślała i uważnie skupiła słuch na muzyce. Wzięła szklankę Malibu i poszła do bruneta.
-Zamówienie.- Powiedziała nieco głośniej, by mógł ją usłyszeć. Mężczyzna przerwał gwałtownie i odwrócił się w jej stronę.  Miał jeszcze bardziej zamglone oczy niż przedtem. Podała mu szklankę, ale nie odeszła. Usiadła obok niego i razem patrzyli daleko przed siebie. Jako, że było to ostatnie zamówienie mogła pozwolić sobie na chwilę poza ladą.  Siedzieli tak chwilę w ciszy, aż chłopak ponownie zaczął grac.  Wiki nie wiedziała, czemu została, ale nie mogła odejść.  
-Czemu tu siedzisz?- Przerwał po chwili i zagadał. Miał miły, delikatny głos. Blondynka spojrzała na niego, jego włosy roztrzepane w artystyczny nieład dodawały uroku jego nieco kwadratowej, a jednak przystojnej twarzy.
-Nie mam nic innego do roboty, a lubię słuchać jak ktoś gra na gitarze.- Po tych słowach odwrócił się z powrotem i zaczął dalej grac. Delikatna, cicha nutka, spokojna, głęboka melodia. Po chwili znowu przerwał i spojrzał na nią.
-Co byś zrobiła gdyby ktoś cie zostawił i odszedł do innej?- Zapytał cicho. Nie brzmiało to jakby zaraz miał się jej wyżalać, ale jak najzwyklejsze pytanie.  
-Jeśli wiedziałabym, że u drugiej mu lepiej i jest tam naprawdę szczęśliwy. Pogodziłabym się z tym. – Powiedziała po krótkim zastanowieniu się i powoli zebrała się do powrotu do baru.
-„Litaj ptaszko moja, a ja lyszu sia sam”- wyszeptał pod nosem, blondynka odwróciła się do niego. Po jego akcencie podejrzewała, że jest Łemkiem i miała rację.
-„Znam dobry ja, koly Twoi usta
Powily: Ne dla Tebe ja...”-Dopowiedziała i odeszła. Mężczyzna raz jeszcze spojrzał za nią nieco zdziwiony, ale pozytywnie. Jego twarz nieco ożyła. Chwycił raz jeszcze gitarę i zaczął grac ponownie tę samą melodię.


3 komentarze:

  1. Wiesz, że ja kocham Litajkę, więc będę jęczeć o więcej... xD
    Love
    Maia

    OdpowiedzUsuń
  2. <3 Kocham to z całego serducha ! Jak ja się cieszę,że mam co czytać :) Uwierz,będę częstym gościem.

    OdpowiedzUsuń