piątek, 23 maja 2014

VII - Dzień dobry, kocham Cię. Już posamrowałem Tobą chleb.


W szklanych drzwiach balkonu stał zdziwiony, ale chyba pozytywnie Igor Herbut. Równie zdziwiona była Wiktoria. Zauważyła, że jego wzrok powędrował poniżej jej twarzy i wtedy zrozumiała, że ma mocno odsłonięte piersi, szybko zasłoniła je ręcznikiem i mocno go zawiązała. Igor od razu wrócił do rzeczywistości.
-Y... Gdzie Adam?- Zapytał rozglądając się po pokoju.
-Śpi w... - Wiktoria zawahała się, ale Igor sam się domyślił.
-W wannie? Nono, to musiało być ostro. - Wiktoria spojrzała na niego wzrokiem mordercy wstając z siedzenie.- Dobra, dobra przesadziłem. - Zaśmiał się, a jego wzrok ponownie zsunął się na jej piersi tym razem szczelnie zakryte.- Ale tych atutów nie musisz ukrywać i tak.- Blondynka zaśmiała się i rzuciła w niego poduszką, którą miała pod ręką, ale ten czmychną szybko do łazienki. Wiki korzystając z chwili samotności poszła się ubrać do sypialni Adama.


-Adam, halo. Budzimy się, laska ci uciekła. Adam!- Wydarł się wreszcie po wielu nieudanych delikatnych próbach budzenia kuzyna. Horoszczak jak oparzony wyskoczył do góry uderzając czołem w Herbuta, który upadł aż na ziemię, zrzucając przy okazji szlafrok. Złapał się za obolałe miejsce.
-Gdzie jest Wiki?- Spytał masując rosnący siniak na czole.
-Jeszcze przed chwilą siedziała prawie goła na balkonie.- Zaśmiał się blondyn, a Adam jakby go coś oparzyło wstał z wanny.
-Halo, halo. Ona może to lubi, ale ja podziękuje.- Igor rzucił Horoszczakowi ręcznik dając mu do zrozumienia, iż jest całkiem goły. Brunet zawinął wokół bioder ręcznik i spojrzał na blondynka.
-Lepiej?
-Lepiej. No to musiało być ostro.- Igor rozejrzał się po pomieszczeniu, dookoła było pełno ubrań i bielizny. -No, ale się nie dziwię. Dla takiej dziewczyny...
-Co?
-Jak to, co? I te piersi...- Rozmarzył się Igor, a kuzyn rzucił w niego z całej siły ręcznik.
-W ogóle, po co tu jesteś?
-Jak to, po co? Rozumiem, że zaszalałeś wczoraj, ale muszę ci przypomnieć, iż za godzinę wyjeżdżamy na koncert.
-Kurwa.
-Nie, do Krakowa.- Adam już zaczął zbierać ubrania z podłogi i je zakładać. -Ej lubię twoje stylówki, ale koszulki wolę jak nosisz na prawej stronie. -Zrezygnowany brunet zdjął bluzkę, rzucił nią o ziemię i opadł na pralkę. Igor widząc to uznał, że musi interweniować.- Dobra. Idź się ogarniać, poczekamy. Najwyżej mniej zwiedzimy.
-Poważnie?
-Wolę to niż grać z takim lamuskiem na jednej scenie. - Oboje się uśmiechnęli, brunet poleciał do garderoby. Za chwilę wróciłby umyć zęby. Igor w tym czasie bacznie mu się przyglądał.
-Co?
-No nic. Nie spodziewałem się tego po tobie...- Adam ewidentnie nie rozumiał, o co mu chodzi.- No wiesz... Nie wiedziałem, że mój kuzyn lubi eksperymentować w takich miejscach.- Igor posłał mu wymowne spojrzenie, a ten oblał go szklanką wody.-EJ!

- - -
 Adam wchodząc do pokoju zauważył siedzącą na skórzanym fotelu Wiki ubraną w jego koszulkę. Zadowolony podszedł do niej i usiadł w fotelu obok. Nim zdążył się wysłowić dziewczyna już pytała.
-Co on tutaj robi?- Spytała wyraźnie zła
-Kto? Igor? Ma klucz… Musiał po mnie przyjść.
-Czemu?
-Zapomniałem, że dzisiaj gramy koncert.
-CO?!- Oburzona wstała z fotela zaczęła ubierać wczorajsze spodnie, które przyniósł Adam.
-No zapomniałem, przepraszam. Namieszałaś mi tak w głowie… - zaczął się podlizywać, a ta tylko przewróciła oczami i wyszła z pokoju.
***
Adam zaczął zmieniać ubranie, pakować rzeczy i gitarę. Koszulka Adidasa ociekała potem, przylegała do jego ciała niczym druga skóra. Koncert trwał nieco dłużej niż się spodziewali, ale fani nie odpuszczali i musieli grac 3 razy bis. Chłopaki czekali tylko na niego, ale ten roztrzepany, błądząc w myślach o ostatnich wydarzeniach pomieszał kable i musiał pakować wszystkie instrumenty od nowa. Było już mocno po 3 w nocy, gdy brunet wykończony padł na siedzenie srebrnego BMW Igora.

-Wykończony?- Zapytał znudzony Andrzej przeglądając stronę internetową na swoim Samsungu.
-Nie wiesz, ot tak ociekam potem i umieram ze zmęczenia. Wiesz to tak na niby.- Wykpił go Adam, odwrócił się i patrzył na ulicę za szybą. Był dozgonnie wdzięczny, że jego kuzyn nie kupił tak jak Andrzej auta z przyciemnianymi szybami. Podczas jazdy uwielbiał oglądać mijane widoki. Tak samo dzisiaj. Po szkle spływały krople deszczu, w kałużach na ulicy odbijały się światła latarni. – Ruszajmy wreszcie.- Wyszeptał, a Igor wedle rozkazu odpalił silnik i ruszyli. Przez całą drogę Andrzej gawędził z blondynem o minionym koncercie i zmianach w set liście. Gosia czasami tylko wtrącała się by wyrazić swoje zdanie na ten temat, ale większość czasu przysypiała. Adam jednak nie odzywał się wcale, jak zawsze. Wsłuchiwał się tylko w lecącą w tle muzykę i rozmyślał o ostatniej nocy spędzonej z Wiki.  Nie mógł sobie tego wszystkiego poukładać, każde słowo oddzielnie zatruwało jego umysł. Nie mógł on zrozumieć jak można doprowadzić kobietę do takiego stanu. Nie mógł pogodzić się z tym, co mu powiedziała. W głowie krążyły mu okrutne myśli o zemście i ukaraniu jej matki.
_ - _
Silnik samochodu ucichł, czyjeś dłonie szturchały delikatnie Adama w ramię. Brunet szybko obudził się i odruchowo wyskoczył do góry uderzając ponownie w czoło Igora.
-Durniu! Więcej cie nie budzę!- Wydarł się ten budząc przy tym Andrzeja i Gosię. Blondyn otarł obolałe miejsce i z powrotem usiadł za kierownicą oddychają głęboko by się uspokoić. Horoszczak zabrał rzeczy i poszedł do siebie, a Igor dalej pojechał zostawić przyjaciół.
 Zza horyzontu powoli zaczynało wychodzić słońce, ulice Warszawy ponownie zapełniały się samochodami ludzi spieszących się do pracy. Gdy wreszcie Herbut został sam i mógł wrócić do domu, po drodze zajechał do baru Wiktorii, wiedział, że jeszcze nikogo nie ma, ale nie chciał on niczego kupować. Chciał posiedzieć tylko nad jeziorem i pomyśleć. Przez ostatnie kilka dni te słowa męczyły jego myśli.
„To my w swych czynach uzdrawiamy
Nasze chore dusze
Dzieci naszych lęków”

Zostawił samochód, wziął zeszyt i poszedł na pomost.  Cisza i spokój, zimny wiatr i wschód słońca. Czy można sobie wymarzyć lepsze miejsce do tworzenia? Dla Igora nie. Usiadł na krańcu mola i otworzył zeszyt. Rozejrzał się dookoła, drzewa, łąki, łabędzie i kaczki. Nigdzie nie widać zgiełku i chaosu panującego w stolicy. Szum kołyszących się gałęzi, ptaki ćwierkające nad jego głową. Słowa same przelały się na papier.
Ten, którego wciąż ci brak
Skłania cię do ataku.
Łaskawym okiem
Spójrz na ten świat
Niech nam wszystkim będzie lepiej”

Przed oczami ponownie pokazali się wszyscy ci, którzy w niego zwątpili, krytykowali i skazali od początku na klęskę.  Ręka jak natchniona błądziła po kartce zapisując coraz to więcej liter.
„Gdy pytają go
Pytają go
Czy przestaliśmy czuć?
Choć wiem, że
Wszyscy śmiejemy się
W tym samym języku
Coś nie pozwala mi
Ciągle być ślepym
Na wolność ptaków
I nawet dziś
Brak tych chwil,
Kiedy dobrem karmie nas”
Nuty same układały się na pięciolinii.
„Czas, nie leczy ran
To my w swych czynach uzdrawiamy
Nasze chore dusze
Dzieci naszych lęków
W Tobie tonę,
Zapominam.


Staram się być kim chcesz,
Wtedy opadam z sił.”

Zgodnie z tekstem opadł do tyłu rzucając zeszyt na bok.
-Za dużo myślenia.- Wyszeptał i zamknął oczy oddając się ciszy. Pochłonięty myślą o piosence oddał się swojej wyobraźni.







Brunet zmęczony padł na sofę rzucając obok futerał z gitarą. Nie miał siły na nic.  Nawet myśl, że za godzinę obiecał Wiktorii pomóc otworzyć bar, nie motywowała go do wstania. Mimo to podniósł swoje ospałe ciało i ruszył do kuchni. Zrobił sobie mocną kawę i poszedł na balkon gdzie czekała go nie miła niespodzianka. Na stoliku leżała zielona koperta zapieczętowana odciśniętą szminką. Zdezorientowany usiadł w rogu, odłożył kubek i otworzył ją.
„Witaj kochanie.
Czyżbyś zapomniał, co Ci obiecałam przy naszym rozstaniu? Nigdy Ci nie odpuszczę. Jesteś mój, rozumiesz? Więc lepiej pilnuj Swojej nowej dziwki, bo oboje możecie na tym ucierpieć.
Twoja Oksana „

Zażenowanie i rozbawienie ogarnęło Horoszczaka. Nie mógł uwierzyć, że jego była dziewczyna była w stanie napisać coś tak głupiego. Chłopak dobrze pamiętał jej słowa, gdy się rozstawali, groziła, że nigdy więcej nie będzie miał innej dziewczyny, wpadła w furię, dla tego też z nią zerwał. Wiedział jednak dobrze, że nic poważnego nie zrobi, jednak niepokoiło go skąd o nich wiedziała i jak się tutaj dostała.


___
Blog uzupełniony :) Witam wszystkich! Postanowiłam przenieśc opowiadanie z grupy na bloga! :) Czekam na oceny :) Ależ się rozpisałam xD

1 komentarz:

  1. Boskie!Nie mogę się dozczekać kolejnej części. To co opisujesz jest takie... Prawdziwe,szczere,pełne uczuć :) Oby tak dalej ;*

    OdpowiedzUsuń