środa, 27 sierpnia 2014

IX - Happy birthday



            Warszawa była zatłoczona pojedynczymi turystami, młodzieżą, która szli do domu po zakupach i tych, którzy spieszyli się do domu po pracy, a listopadowe słońce, które przebłyskiwało między budynkami ogrzewało tylko ich roztrzepane ciała i przegrzane umysły. Powoli wieczorny wietrzyk zrywał się i znikał. Adam i Wiki szli powoli do baru nad Wisłą, ale tym razem coś było innego. Cały parking był obsypany płatkami róż, gdzieniegdzie wisiały balony i tak cała droga. Dziewczyna całkowicie zapomniała o poranku, stanęła zachwycona i zdezorientowana, Adam złapał jej dłoń i powoli pociągnął do przodu, gdy przeszli próg drzwi, zza stołów wyskoczyli wszyscy jej przyjaciele i zaczęli krzyczeć niezbyt równo „Wszystkiego najlepszego” po czym zaczęli śpiewać 100 lat co wyszło im jeszcze gorzej. Na barku wisiał wielki plakat 100 lat Wiktorii, wszystko było kolorowe, na stołach obrusy, naczynia, słodycze, tort i alkohol, a pod stołami ukradkiem wystawały torebki z prezentami. Dziewczyna wzruszona ich gestem rzuciła się Adamowi w objęcia, wtuliła w jego ramiona i zaczęła płakać, gdy już skończyli podeszli do niej i zaczęli składać życzenia wręczając przy tym prezenty. Była Dagmara, był Igor, Andrzej, cały LemON znajomi z uczelni, przyjaciele z młodszych lat, pracownicy baru. Wszyscy, których znała i szanowała, a oni ją. Dziewczyna rozpłakała się na dobre, były to pierwsze od wielu lat takie urodziny. Gdy już wszyscy powiedzieli swoje dwa słowa, Wiktoria podeszła do stołu, z hukiem otworzyła szampana i honorowo pokroiła tort. Był taki jakie lubiła, zamiast czekolady toffi i z najlepszą śmietaną. Reszta się nie liczyła. Pomimo iż słońce jeszcze wzniosło się nad horyzontem, Igor zasłonił światła i w środku panował typowo imprezowy klimat, chłopcy włączyli muzykę i zaczęli się bawic. Adam najchętniej z nich wszystkich szalał na parkiecie, zapraszał to coraz nowe osoby, a za jego przykładem poszedł Igor i Bartosz- kucharz pracujący u Wiki. Pomimo, że nikt się praktycznie nie znał, bawili się jakby byli dobrymi przyjaciółmi.  

                Wiki po kilku kawałkach zmęczona padła na kanapę w samym kącie, powoli zaczęła łapac oddech, odchyliła głową do tyłu i od razu ból powrócił. Dotyk jego rąk, jego oddech, głos. Wszystko wróciło, jakby tutaj był. Dreszcz przeszył jej ciało i lodowaty wiatr… i strach. Jednak coś było ważniejsze. Dzisiaj miała urodziny, a tu jest za dużo ludzie by mogła się rozklejać. Wyrzuciła z siebie wszystkie myśli i poszła dalej się bawić, jak gdyby nigdy i nic.

                Zabawa trwała do późnej nocy, po niej wszyscy się rozeszli do domów, niektórzy sami inni nie. Niektórzy zacieśnili więzy, stworzyły grupy i razem wracali do swoich mieszkań. Gdy Adam ogarniał co nieco środek, Wiki wyszła na zewnątrz i spojrzała w górę.

-Hej tato.- wyszeptała do gwiazd. Jak na zawołanie jedna pojawiła się i zniknęła, jak zawsze gdy dziewczyna chciała z nim porozmawiać, ale nie było tak zawsze. Dopiero w chwili prawdziwego zwątpienia czy ją słyszy, a on udowodnił to spadająca gwiazdą, dopiero od tamtego dnia, gdy była już nastolatką, za każdym razem gdy z nim rozmawiała on tak się z nią komunikował. – Dziękuje, wiedziałam, że nie zapomnisz.

*  *
Muzyka pulsowała w jego głowie jak alkohol w jego żyłach, pulsowała a całej linii, a razem z nią ból po wczorajszych urodzinach. Powoli, z trudem wstał z łóżka i ruszył do łazienki. W kuchni już siedziała Dagmara i piła poranną kawę, spojrzała w jego stronę i przywitała go ciepłym uśmiechem. Igor odwzajemnił go tylko przelotnym uśmiechem, który przerodził się w grymas bólu. Blondyn wszedł do pomieszczenia z zamiarem wzięcia zimnego prysznica, ale wyszedł tylko z opłukaną twarzą.  
-Kac morderca nie ma serca.- wyszeptał i usiadł obok dziewczyny na sofie, w tle grał telewizor, ale Dagmara od razu go wyciszyła.  
-Jak się czujesz?- wyszeptała i pocałowała go w czoło. 
-Jak zdychający pies…- wydukał, ale zaraz tego pożałował. Złapał poduszkę i schował pod nią twarz. Dopiero po chwili zimny wietrzyk przypomniał mu ostatni wieczór. Zapomniał o bólu, odrzucił poduszkę i spojrzał szczęśliwie na Dagmarę.. Dziewczyna lekko się zdziwiła, więc ten położył dłoń na jej udzie i pocałował ją w usta, leciutko, z zawahaniem. 
-Świetnie się spisałaś.- wyszeptał. 
-Dziękuje.- odpowiedziała i również go pocałowała. Igor powoli położył się z głową na jej kolanach i zasnął. Mieli cały dzień do odpoczynku, bo od jutra ponownie koncerty i praca nad płytą. Musieli odpocząć, zwłaszcza Herbut. Wiki włączyła najciszej telewizję i delikatnie zaczęła głaskać swojego partnera po włosach. Ostatnia noc bardzo ich do siebie zbliżyła. To dzięki niemu tak świetnie wyszło przyjęcie, dzięki niemu nie musiała samotnie spędzać nocy w swoim mieszkaniu i dzięki nie mu następny tydzień spędzi razem z nim w busie próbując swoich sił na scenie.  Najbliższe dni zapowiadają się dla nich bardzo kolorowo. 
_  -  _
Przykro mi, że była ogromna przerwa, ale cóż. Sprawy mało istotne. Wracam z takim króciutkim, nudnym rozdziałem, tak na przystawkę :) Następny #SOON

1 komentarz:

  1. Ojej! Nie masz pojęcia jak się cieszę, że Igor i Dagmara są parą, pasują do siebie :) Czekałam tylko na ten moment :) Jestem mega szczęśliwa! Rozdział wcale nie jest nudny, ale trochę krótki, tylko to mnie tak jakby rozczarowało, ale ogólnie bardzo, bardzo, bardzo mi się podoba! Kurcze, takie emocje mną targały podczas czytania! Tak bardzo chciało mi się płakać jak Wiki wyszła na zewnątrz i spojrzała w niebo, i wypowiedziała te dwa słowa skierowane do taty! Ciary na całym ciele pojawiły się natychmiast! Mam nadzieję, że Wiki już nie będzie miała powodu do smutków ponieważ jest przy niej Adam :) Pasują do siebie, Adam jak na razie wspiera Wiki, oby tak było już do końca :) Nie mogę się doczekać następnego rozdziału, liczę na to, że będzie dłuższy :) Piszesz fantastycznie, nie przestawaj tego robić :) Ja tak bardzo kocham to Twoje opowiadanie :) Wiem, wiem, jestem nachalna, ale tak bardzo to opowiadanie opanowało moją głowę, że już jestem tak w to wciągnięta, czuję się za każdym razem gdy je czytam jakbym była... No nie wiem,chyba nie znajdę na to określenia xD Czy ja już mówiłam jak bardzo Cię kocham? xD Pisz, nie przestawaj! Życzę weny i mam nadzieję, że już nie długo pojawi się kolejny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń